Coś płonie...... >> wtorek, 4 grudnia 2007 21:07:58
czekoladowe fusy
Wszyscy w Hogwarcie już zdążyli się przyzwyczaić, że gdy ona jest zła, nie należy jej wchodzić w paradę. Dziś był taki dzień. Szła, a wręcz prawie że biegła, jej włosy powiewały niebezpiecznie, a oczy błyskały złowrogimi ognikami.
-Wyobrażasz sobie?! Czy ty to sobie wyobrażasz?! Nędzny?! Jakim prawem?!
-Może po prostu się pomyliłaś?- zapytała z nadzieją w głosie Selena
Szybko jednak musiała zrezygnować z założenia że Lily się myli. Pod wpływem morderczego wzroku panny Evans, Selena uśmiechnęła się przepraszająco.
-To było tylko założenie- wytłumaczyła
-“Tylko”- dobre słowo. To jest po prostu chamstwo. I to przez duże CH! No przecież Malfoy miał dwa razy mniej ode mnie napisane i on dostał Powyżej Oczekiwań. JAK JA NIE CIERPIĘ TEJ GŁUPIEJ BABY!-zawyła rudowłosa
-Czego misiu nie cierpisz?- zapytał ją podejrzliwe James
-Tej głupiej...- zaczęła, ale w tej samej sekundzie Syriusz wyrwał z jej rąk test.
-No no no. Nędzny? Evans, staczasz się na dno. Już nie jesteś pełnoetatowym kujonem- wyszczerzył się
-A po cholerę tu przyczłapaliście? Zapraszałam Was? - zapytała- To była rozmowa zamknięta.
-Ruda, opowiedz mi, jak się z tym czujesz?- młody Black dalej drążył temat
-Czy sine oko dostatecznie wytłumaczy to?
-Cześć. Co tam?- podbiegła do nich Kit
-To co zawsze. Przedstawienie pod tytułem :”Spieprzaj dziadu”. Rola stała: Lilyanne Evans, gościnnie: Syriusz Black.- odpowiedziała jej Selena
Wszyscy parsknęli śmiechem. Wszyscy poza Lily oczywiście. Ta wykonała przeróżne gesty i wydała z siebie gamę nieokreślonych dźwięków.
-Liluś...hahahahahaha....wyluzuj misiu....hahahaha.... ekhem, no wiesz....- pod jej wpływem Jamesowi od razu spełz uśmiech z twarzy
-Dziś Sylwester. Co robimy?- zapytał Peter
-Jak to co? Uchlewamy się do nieprzytomności – zawył z radości Syriusz
-Tak i potem chodzimy bez gaci w środku nocy po Pokoju Wspólnym jak to było rok temu, no nie Syriusz?- zapytała podejrzliwie Kit
Black mruknął coś niewyraźnie.
-Tak też myślałam- rzekła triumfalnie Kit i pobiegła szybko do Martela, który właśnie wyszedł z lekcji.
-A my co robimy?- zapytała Lily Jamesa
-No jak to co? Przecież mamy dzisiaj trening a potem James tłumaczy nam nową taktykę. Jak dobrze pójdzie będziemy akurat na północ- jęknął Syriusz
-To nie spędzimy razem Sylwestra- bardziej stwierdziła niż zapytała rudowłosa
-To my spadamy- rzekł wymownie Remus i ulotnił się wraz z całą zgrają.
Szli jakiś czas obok siebie, nie odzywając się.
-Daj, wezmę twoją torbę- rzekł James
-Nie trzeba.
-Lily...przepraszam że tak wyszło, ja naprawdę chciałbym spędzić z Tobą Sylwestra- uśmiechnął się z nadzieją
-“Jak byś chciał, to byś spędził”- pomyślała złośliwie- Nic się nie stało.- uśmiechnęła się sztucznie
-Mogę zrezygnować z tego treningu.
-Nie musisz. Doskonale wiem ile ten styczniowy mecz dla Ciebie znaczy.- rzuciła niedbale
-Lily...
-Myślisz że jest mi przyjemnie kiedy dowiaduję się jako ostatnia że nie będzie Ciebie?- zapytała go z nutką złości w głosie.
-Przepraszam...
-Czy ja tak dużo chcę? Czy ja tak dużo wymagam?- zapytała
James spojrzał na nią wymownie.
-Oj już nie wnikaj- zmroziła go wzrokiem
-Dobrze! Nie będzie dziś tego treningu! Zadowolona?!- zapytał ze złością
-Nie rób tego z przymusu- warknęła
-Nie robię.
Odwróciła się od niego. Założyła ręce na piersiach.
-Ja naprawdę chcę żebyś tam był- mruknęła
-Wiem. Dlatego postaram się skończyć jak najszybciej, dobrze?
Lilyanne Evans była nieobliczalna. O tak. Tego jestem pewna. W najdziwniejszych momentach potrafiła nagle zamienić się w kostkę cukru, innym razem być niewzruszoną jak góra lodowa. Uwielbiałam to. Była taka... taka nieprzewidywalna. Taka inna...
W pokoju Wspólnym czuło się sylwestrową atmosferę. Wszystkie dziewczyny latały od jednego do drugiego pokoju w poszukiwaniu pasującej szminki. Chłopcy zaś chomikowali w kącie takie wspaniałe procenty jak Ognista Whisky...
*********
-W czym idziesz?- zapytała Kit
-A bo ja wiem? Tak jak jestem- rzekła od niechcenia Lily
-Proszę Cię nie żartuj-jęknęła Kit
-No nie żartuję- Lily usiadła na swoim łóżku
-A ty?- zapytała Kit Selenę
-W tej czarnej sukience. Lily, do diabła, załóż coś normalnego bo ta czarna małpa nie da ci żyć
-Hahaha- McKinnson wystawiła jej język- Choć, zabierzemy się za Evans.
Jak zapowiedziały, tak zrobiły. Do dziś pamiętam jak robiły takie małe “napady na Evans”. Po nich zawsze wyglądała niesamowicie. Również wtedy wyglądała naprawdę olśniewająco. Pierwsza rzecz, której się tknęły były jej długie włosy. Skróciły je na tyle ile pozwoliła im dzika natura rudowłosej i zrobiły trwałą. Ubrały ją w czarne skórzane spodnie i czarną bluzkę na ramiączka. Same natomiast wybrały mniej “cięższe” stroje. Twierdziły że nareszcie teraz, strój Lily odzwierciedla jej ostry charakter...Wreszcie nadszedł czas imprezy. Pokój Wspólny zaczął się wypełniać uczniami.
-Co wyście ze mną zrobiły?- zapytała Lily
-Bóstwo
-No tak, krytyczne to wy jesteście, serio- rzekła żartobliwie ruda.
-Wyłaź już!- ponagliła ją Selena i wyrzuciła za drzwi.
-Ruda?- na środku pokoju stał Syriusz
-Nie. Slughorn- warknęła
-Czyżbyś chciała.. ekhem.. no wiesz, zaszaleć z Jamesem?- zapytał podejrzliwie.
Evans zdzieliła go po głowie.
-Tobie tylko jedno w głowie- westchnęła
-Nie wiedziałaś?- zapytał Remus, który stał nieopodal- Świetnie wyglądasz
-Niestety wiedziałam. Dzięki. A tak przy okazji, gdzie James?- zapytała
-Kąpie się. Ale nie idź do niego, bo już stamtąd nie wyjdziecie- puścił jej oczko Syriusz
-Świnia- wystawiła mu język i weszła po schodach do męskiego dormitorium.
*
Gdy zabawa zaczęła się już na dobre i zebrał się cały dom Gryffindoru, po kątach kryły się przeróżne pary. W tym Kit i Martel.
-Jak trening?- zapytała Kit
-James taki dał nam wycisk że jutro nie wstanę z łóżka- jęknął chłopak.
Martel był bardzo przystojny. Był wysoki, dobrze zbudowany. Jego niebieskie oczy były zawsze pełne radości a niesforne brązowe włosy prawie zawsze związywał w kucyk. W drużynie był pałkarzem i przy okazji jednym z najlepszych graczy.
-Ale chcemy dokopać Ślizgonom, więc wiesz, możemy i trenować dzień i noc- uśmiechnął się do dziewczyny.
Kit przytuliła się do niego. Nawet nie zauważyła jak jej chłopak uśmiecha się do przechodzącej obok dziewczyny. Nie wiedziała że poprzedniego dnia, to właśnie ta dziewczyna siedziała na jej miejscu....
*
-” Po co ja tu przylazłam?”- zapytała siebie samą.
Nikogo tak naprawdę tu nie znała. Przyszła by zobaczyć jego. Tylko po co? Skoro tak bardzo go nienawidziła to po co tu przyszła? Co tak naprawdę chciała? Sama nie wiedziała. Stanęła w najciemniejszym kącie sali i próbowała go odszukać. Znalazła. Tak, był tam. Rozmawiał z kimś. Wytężyła wzrok. Mogłaby przyglądać mu się godzinami. Może tak naprawdę to wcale go nie nienawidziła . Ale co miała powiedzieć? Że szaleje za nim? To nie było w jej stylu... O nie...
-Cooper?!- wrzasnął Black żeby przekrzyczeć muzykę
-No i czego tak się lampisz?- warknęła
-Ładnie wyglądasz- powiedział z uśmiechem na twarzy
-Nie wiesz czasem- uśmiechnęła się sztucznie
-Zatańczysz?- zapytał ją
-A tak. Lecę. Nie widzisz smugi białego dymy z moich podeszew?- zironizowała
-To dlaczego mi się tak uważnie przyglądałaś?- zapytał i puścił jej oczko
-Napawałam się widokiem imbecyla i przekonywałam siebie by nigdy się w takim pawianie nie zakochać.
-A może już to zrobiłaś?- zapytał tajemniczo i zbliżył się do niej.
-Tak? A skąd ty to możesz wiedzieć?
-Bo widziałem jak chłonęłaś mnie wzrokiem- stykali się nosami
Alice zamknęła oczy. Brakowało tylko kilku centymetrów....
-Syriuszek!- wrzasnęła jakaś dziewczyna i rzuciła mu się na szyję.
Odskoczyli od siebie natychmiastowo. Alice popatrzyła na Blacka nienawistnym wzrokiem.
-Nawet gdybym, to ty nigdy byś się o tym nie dowiedział, właśnie dlatego. Żal mi Ciebie.- rzekła i odeszła.
-Złaź ze mnie- warknął zdenerwowany Syriusz i zrzucił z siebie dziewczynę.
Ze złości uderzył w ścianę.
- Cholera. A było już tak blisko- zaklął
- Nie martw się, będzie jeszcze tyle okzaji- poklepał go po plecach Remus
- Stary, to była JEDYNA okazja, a ja ją zmarnowałem
- Mnie to mówisz? Na mnie żadna nawet nie spojrzy- mruknął Remus
- Ja... słuchaj stary...- zaczął Black
- Daj spokój. Chodź, łykniemy sobie coś- rzekł pokrzepiająco Remus- Jest Sylwester, nawet ja mogę zabalować.
Syriusz podrapał się po brodzie.
- Wiesz, ja z tym kończę. Mi chyba naprawdę na niej zależy...- rzekł młody Black
***************
- James, jeja, pośpiesz się. Siedziesz tam już chyba z godzinę- krzyknęła znudzona Lily
- Już idę, moment- odkrzyknął jej James z łazienki
Wyszedł, z mokrymi włosami, bez koszulki.
- No nareszcie. Gorzej niż baba- wystawiła mu język- Chodź, idziemy na dół
-Na jaki dół?- zapytał zdziwiony Rogacz
- Na imprezę?
- Przecież my zostajemy tutaj- powiedział i zamnął drzwi na klucz.
- Co?
- No tak- rzekł i uśmiechnął się tajemniczo
Lily uśmiechnęła się do niego perliście.James położył się na łóżku obok niej. Ona zrobiła to samo.
- Myślałam że Sylwestra spędzimy oddzielnie- powiedziała
- Widzisz, potrafię zaskakiwać- puścił jej oczko
- Taaaak, nawet nie wiesz jak bardzo- rozmarzyła się
Jej długie smukłe palce błądziły po jego kuruczoczarnych włosach.
- Jak to będzie, no wiesz, gdy skończymy szkołę?- zapytała go
- Na pewno trudniej-odpowiedział po namyśle
- Voldemort....boję się co będzie. Tam już nie będzie tak bezpiecznie- przytuliła się do niego
- Nie bój się. Ja będę tuż obok- pocałował ją w usta.
Zawsze im zazdrościła. Oni zawsze byli tacy zakochani, tacy szczęśliwi.Ona też chciała mieć swojego księcia z bajki.Chciała być kochana. Chciała kochać. Tylko kogo? Tego idiotę Blacka, który umawiał się z setką dziewczyn?Myślała że jest inny.Tak bardzo się myliła...
Siedziała na kanapie. Sama.Wszyscy naokoło niej tańczyli, śmiali się.
-" W końcu mają się z czego cieszyć"- pomyślała
Ktoś usiadł obok niej na kanapie. Nawet nie odwróciła się.
- Czemu siedziesz sama?- zapytał ją dobrze jej znany głos
- Koleżanka już się odczepiła?- zapytała kąśliwie i spojrzała w okno.- Co to?
-Co?- zapytał zdezorientowany Syriusz
- Tam- wskazała palcem w czerwony punkt na horyzoncie
- Nie mam pojęcia....
- Czy to nie Hogsmade?- zapytała
- Zaraz się dowiemy. Remus!- krzyknął Black
Remus podbiegł do nich.
- Czy to Hogsmade?- zapytała Alice
Lupin przystawił głowę do szyby.
- Nie. To wioska zaraz za Hogsmade. Ona płonie!- spojrzał wymownie na Syriusza.
Chłopak puścił się pędem na górę po Jamesa i Lily.
- Co to może znaczyć?- zapytała
-Tylko jedno. Śmierciożercy.- rzekł poważnie Remus- Szybko, po Dumbledora!
Złapał ją za rękę i wybiegli z Pokoju Wspólnego na korytarz.
-Szybko!-ponaglił ją
CDN
komentarze [9]